<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"><channel><title>http://cz4rny.jogger.pl/</title><link>http://cz4rny.jogger.pl/</link><description>Wpisy z dziennika internetowego Jogger, wspomaganego przez Jabbera</description><lastBuildDate>Mon, 13 Feb 2012 04:20:22 +0100</lastBuildDate><generator>JoggerPL</generator><item><title>Ja tu nie pasuję</title><link>http://cz4rny.jogger.pl/2006/08/24/ja-tu-nie-pasuje/</link><description>LOL - właśnie nakręcony planetą PLD i czyimś testem, zrobiłem go sobie również.:

 You scored as agnosticism. You are an agnostic. Though it is generally taken that agnostics neither believe nor disbelieve in God, it is possible to be a theist or atheist in addition to an agnostic. Agnostics don't believe it is possible to prove the existence of God (nor lack thereof).

Agnosticism is a philosophy that God's existence cannot be proven. Some say it is possible to be agnostic and follow a religion; however, one cannot be a devout believer if he or she does not truly believe.agnosticism79%Islam75%Buddhism67%Satanism46%Paganism42%Judaism42%atheism42%Hinduism25%Christianity17%Which religion is the right one for you? (new version)created with QuizFarm.com

Jesus maryjan - wychodzi na to, że urodziłem się totalnie nie w tej strefie geograficznej! Jestem totalnie najdalej od chrześcijaństwa, jak się tylko da i to w państwie Prawa i Sprawiedliwości i absolutnej władzy z kuluarów w wykonaniu Ojca Dyrektora Rydzyka.

Jak tak dalej pójdzie, to muszę się wyewakuować z tego kraju, bo mnie albo moi rodacy zjedzą, albo w wyniku wojny religijnej zostanę zaszczuty...bosh...</description><pubDate>Thu, 24 Aug 2006 12:36:45 +0200</pubDate><guid>http://cz4rny.jogger.pl/2006/08/24/ja-tu-nie-pasuje/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>Confidence 2006 a sprawy rodzinne</title><link>http://cz4rny.jogger.pl/2006/05/19/confidence-2006-a-sprawy-rodzinne/</link><description>Byłem winny rzucić parę zdań społeczeństwu internetowemu n/t
    Confidence, no to jedziemy
    
    Więc od razu: jestem ultra zadowolony! Poziom wykładów generalnie
    ponadprzeciętny. Warunki na miejscu nawet niezłe - w miarę duża sala,
    dobry podest dla mównicy, rzutnik ok, widoczny z całości sali. Jedyna
    wtopa IMHO, to brak przedłużaczy rzuconych na cała salę, a jedynie przy
    ścianach.
    
    Jedzenie było dwojaką niespodzianką. Pierwszego dnia zdziwiłem się,
    że soki/herbaty/kawy/wody za darmo, do tego jakieś
    orzeski/paluszki/rogaliki też totalnie free, ale zaraz żeby mieć butelkę
    Coli, albo innego takiego świństwa, to już 3zł trzeba wybębnić. Na obiad
    to samo - kiełbasa albo pierś i coś tam jeszcze - 6 zł + sórówka i
    ziemniaczki - 12 zł! Wszystko było by jeszcze ok, gdyby nie następny
    dzięń, którego na obiad dostaliśmy to samo z grila i złamałem na
    kurczaku widelec... ;/
    
    No ale nie dla żarcia tam pojechałem. Przede wszystkim co zauważyłem,
    to bardzo wysoki poziom wykładów ludzi z Poznaniaz PCSS-u. W środowisku
    inteligentów (a informatycy chyba takimi są - co? :p) bardzo gorące
    oklaski dostał pracownik tegoż PCSS-u, który to jąkał się, miał cieńką
    dykcję, był bardzo niemedialny, wyglądał mało oficjalnie....i wywalał na
    bierząco na ekranie Apache'a w dowolnej wersji. Czynił totalne cuda -
    DDoS-y na 150 sposobów. I ten tekst &quot;Serwer Apache'a przestaje być
    bezpieczny w momencie, gdy udostępnimy na nim php i już potem nigdy nie
    będzie bezpieczny, niezależni, jak się postaramy&quot; </description><pubDate>Fri, 19 May 2006 10:42:06 +0200</pubDate><guid>http://cz4rny.jogger.pl/2006/05/19/confidence-2006-a-sprawy-rodzinne/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>Szczyt roztrzepania</title><link>http://cz4rny.jogger.pl/2006/05/01/szczyt-roztrzepania/</link><description>Przegapiłem długi weekend!

Jestem już na tyle roztrzepany, że zgubiłem ponad połowę miesiąca! Zupełnie przypadkiem w sobotę sie zorientowałem, że w poniedziałek nie trzeba iść na zajćia. Całe szczęście że wtedy, a nie w poniedziałek na Wildzie. Dzięki temu udało mi się jeszcze kupić jakieś mięcho na parę dni i pyry (kurde już tak fatalne ;/).

Poza tym wszystko ostatnio się kręci wokół wzmacniacza gitarowego. Napalony kumpel zakatowywuje mnie non-stop koncepcjami, układami, pytaniami, schemacikami, linkami....wszystko po to, żeby zklecić parę lampek do kupy :D. W sumie znaczna część myślenia koncepcyjnego za nami - teraz trzeba tylko doczytać w mądrych ksiażkach i na mądrych stronach, czy aby nie wynajdujemy kolejnego perpetum mobile i chyba to wyjdzie! Po raz piwerszy po wieelu latkach! Super!

No i odziwo wziąłem się za robotę - porobiłem projekty na zaliczenia, przeniosłem serwer w nowe miejsce, uruchomiłem parę wiki, co miałem, przygotowuje się do pozaliczania wszystkich projektów - nieźle nieźle...Zagapiłem się niestety z wykładem dla PPLUG-a, ale to nadrobię. Teraz trzeba coś przygotować na WDD.</description><pubDate>Mon, 01 May 2006 20:11:35 +0200</pubDate><guid>http://cz4rny.jogger.pl/2006/05/01/szczyt-roztrzepania/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>Serenada pod oknem</title><link>http://cz4rny.jogger.pl/2006/04/24/serenada-pod-oknem/</link><description>Nie - to nie ja śpiewałem, tylko mnie zaśpiewali, ale po kolei..

Więc - dzwoni do mnie kolega - za 15 minut na stacji...patrzę na zegarek - 23:30, siedzę z qmpelą, oglądamy anime, powoli już wymiękamy...&quot;Nie słuchajcie, nie dziś&quot;.

Za minutę dzwoni drugi kumpel &quot;No jak to kurwa nie!?&quot; No więc używam najcięższego argumentu &quot;Nie i chuj!&quot;, ale nie skutkuje - &quot;Albo Ty przychodzisz do Nas, albo my do Ciebie&quot;..no i się rozłączyłem.

Nie mija 5 minut a pod moim oknem (mieszkam na parterze), rozlega się pjackie &quot;Przyyyybliilii uuufani pod łoookieeenkoooo&quot; jesuuu wyobraziłem sobie wtedy tych biednych sąsiadów. Nic wpuściłem kumpli i poszliśmy na te stacje i popiliśmy se troche...

Chciałbym z tego miejsca przeprosić moich sąsiadów - na prawdę nie chciałem!</description><pubDate>Mon, 24 Apr 2006 16:55:45 +0200</pubDate><guid>http://cz4rny.jogger.pl/2006/04/24/serenada-pod-oknem/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>Mac OS X na x86</title><link>http://cz4rny.jogger.pl/2006/04/14/mac-os-x-na-x86/</link><description>WOW!

Udało mi się w końcu uruchomić Mac OS-a na moim lapcu (zwykłe centrino). Roboty trochę było, a najdziwniejszy błąd, jaki spotkałem, to taki, że musiałem mieć podłaczone jakiekolwiek obciążenie do wyjścia RGB (w necie podawali metody na zrobienie takowego sztucznie z paru rezystorków), bo inaczej instaltor nie startował....

Hm - sam proces instalacji przebiegł muszę powiedzieć raczej przyjemnie. Trzeba było się przyzwyczaić, że aplikacje nie mają własnego menu w miejscu 'właściwym', a zmieniają górny pasek, ale jakoś dało się z nimi skomunikować :D. LOL - wywaliłem windę z lapca, a nie linuksa, jakbym pewno zrobił ze dwa lata temu, żeby oblookać nowy system. Ekstrawagancja zaczyna być chorobą ;p 

Sam system zdaje sie być w miarę stabilny. Jedynie Safari i iChat wywalają sie (deterministycznie iChat - nawet nie da się drania uruchomić ;/), ale przekopując się przez tutoriale gdzieś tam widziałem i na to remedium

A - miałem nieciekawy problem z katą sieciową - MacOS mi jej automagicznie nie wykrywał, a raczej wykrywał, ale najwyrażniej (z tego co wyczytałem na forach) wraz z nowszymi ( &gt; 4.4.3 ) wersjami Apple wrzucił do sterowników restrykcje, które spradzają, czy sprzęt w kompie jest odpowiedniej serii (sic!), czyli czy został wyprodukowany specjalnie na potrzeby Apple'a. Bosh - trza było ściągać jakiś zewnętrzny sterownik i nadpisywać istniejący, ale już działą ok

No i Alt+z daje 'ź', a Alt + x daje 'ż' grrr

Mam święta, to trochę poklikam sobie ten systemik. Na pierwszy rzut oka fajowski, ale czy będzie funkcjonalny? Nie wiem. 

Pogrzebałem teź trochę w konsoli i wychodzi, że to jest jakieś BSD z bajerami. Niby *NIX jak każdy inny, ale brakuje, choćby mc ;p A - i musiałbym znaleźć jakieś miejsce, do ściągania aplikacji, jakieś repozytorium :D

Tak czy siak poklikamy w święta i przycynimy kumplą w przyzsłym tygodniu ;p. Kto wie - może niedługo qpię jabłuszko?</description><pubDate>Fri, 14 Apr 2006 03:35:19 +0200</pubDate><guid>http://cz4rny.jogger.pl/2006/04/14/mac-os-x-na-x86/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>Dziwny sen</title><link>http://cz4rny.jogger.pl/2006/04/08/dziwny-sen/</link><description>Miałem wczoraj masakrycznie dziwny sen. Zadzwoniła do mnie kumpela i poprosiła, żebym zdobył autograf jakigoś znanego pisarza fantasy dla jej koleżanki, zachodniego. Ja do tego pisarza zadzwoniłem skypem (jakbym miał pisarzy na skypie) i prosiłem go o ten autograf. Facet zapytał mnie, którą z jego książek lubię najbardziej, a ja nie potrafiłem ani powtórzyć jego nazwiska, ani tym bardziej nic nie słyszałem o jego twórczości.

Cała rozmowa odbywała się oczywiście po angielsku. Więc jak zacząłem się tłumaczyć, że tak własciwie to nic jego nie czytałem i nastała chwila tzw. nurtującej ciszy, to w końcu wyłgałem się tym, że postanowiłem sobie przeczytać najpierw klasyków, dopiero potem 'nowoczesnych' pisarzy. Od słowa do słowa zostałem wciągnięty w dyskusję o fantsy, o tym, że w klasycznych pozycjach fantasy postacie często są czarno-białe (LOTR), że nie ma seksu (sic!?), że świat jest łatwy prosty i przyjemny i chyba wyszło mi go przekonać, że jednak nie jestem jakimś tam ignorantem.

W końcu więc autor zapytał mnie, dla kogo ma być ten autograf i ja idoitycznie rzuciłem, że jak jeszcze chwile sobie tutaj pogadamy, to ja w tym czasie napiszę do tej laski i zapytam, jak ma na imię (tej koleżanki mojej kumpeli :D). W tym momencie z głośników dobył się smiech paru osób, w tym autora, oraz paru głosów z radia Afery i jeden z prezenterów tegoż radia rzucił coś w stylu &quot;Boże stary - nawet jej imienia nie znasz!?&quot;. Ja wtedy zacząłem się szybciutko i niezdarnie tłumaczyć na zmianę po angielsku i po polsku, łącząc te dwa języki w papkę nie do rozróżnienia i wtedy się obudziłem.

Normalny to ja chyba nie jestem :D Jak potem przeanalizoałem ten sen, to nie dość, że najpierw dzwoniłem do kolesia rzekomo prywatnie, potem wyszło, że to jakby jakaś audycja w Aferze, to do tego pojechałem kolesiowi, że ja teraz czytam klasykę, a nie jego. No nieważne - ważniejsze jest teraz, żeby odstawić piwo na jakiś czas, bo chyba za dużo komórek nerwowych w mózgu sobie wypaliłem ;p</description><pubDate>Sat, 08 Apr 2006 15:13:43 +0200</pubDate><guid>http://cz4rny.jogger.pl/2006/04/08/dziwny-sen/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>Bezsenne myśli</title><link>http://cz4rny.jogger.pl/2006/04/01/bezsenne-mysli/</link><description>Nie mogę zasnąć...

Przytłaczają mnie myśli...gówno - przytłacza mnie poczucie winy! Pożarłem się dziś po raz kolejny z matką...ostatnio tego pełno. Nie wiem, czy to przez ciocię, która już w zasadzie dogorewa, czy to ja coś zrobiłem, ale ewidętnie była na ostrzu przez ostatnie dni. Cóż - czułem od paru dni, że punkt kulminacyjny nadchodzi i wiedziałem co się stanie i jak to należy rozwiązać...a i tak czuje się winny.

Poszło jak zwykle o pierdołkę, ale zwasze przecież chodzi o pierdołkę - nieprawdaż? Tych pierdołek nazbierało się ostatnio cała masa. Najpierw termin wyjazdu na Confidence 2006. Chciałem, żeby mama pogadała z jej daaaeleką krewną, coby mnie przenocowała podczas tej konferencji. Sprawdziliśmy razem kiedy konferencja się odbywa, ale matka zagadała się z ciotką i umówiła mnie w Wielki Tydzień, bo pomyliła miesiące. Bure oczywiście potem dostałem ja, że przynoszę wstyd w rodzinie. Potem numer z książką - mama chciała przeczytać jakąś tam kśiążkę, której są dwa egezmplarze w poznanskich bibliotekach i ja załatwiłem odłożenie tej książki przez kolegę - mama tam poszła, nie dostała i burę dostałem ja - &quot;Nawet książki nie potrafisz załatwić&quot;... Dzwoniłem do kumpla, który załatwiał i przepraszał mnie, ale książka tam jest i na mnie czeka - sam nie wiem, co o tym mam myślęć....Bura z tłem komórki, że ja nie potrafię nawet stwierdzić, dlaczego tapeta w komórce sama się zeminiła...sama? Hm...No i masę drobnych detali, których nie pomnę w tej chwili....ale widziałem gromadzący się stres...

Dziś miałem już dość. Wyprosiłem mamę z domu. Najpierw nie zrozumiała, co się do niej mówi, potem próbowała autorytetem, że niby co ja sobie wyobrażam, a potem oczywiście posypała się drobna zemsta - 'oddaj klucze od mojeg mieszkania' i wszystko inne, czy można zademonstrować swój zlew...Ech...

Czuję się strasznie winny i okropnie doskwiera mi sumienie, ale mam świadomosć, że tego się nie dało inaczej rozwiążać...przecież dlatego się z domu wyprowadziłem, że moja mama nie dostrzega, że moze popełniać błędy, że ona może się mylić. &quot;Ja nigdy nie popełniam błędów organizacyjnych, więc to Ty musiałeś zrobić!&quot;....I jak tu użyć argumentów, skoro pewno nawet zdjęcia i nagrania nie byłyby w stanie przemóc argumentu &quot;Ale ja nie popełniał błędów organizacyjnych&quot;

Ech - usprawiedliwiam się - prawda? No nic - czeka mnie pół roku zimnej wojny, bo powiedziąłem matce, że nie ma wracać, póki nie przeprosi. Muszę w tępie turbo naprawić pralkę, która stoi rozwalona od 3 miechów, naprawić ten pieprzony klaiwsz w komórce, bo na swoim telefonie nie mogę kasować smsów. Grrr - dziś nie zasnę snem sprawiedliwego...Do tego impreza urodzinowa Yami - miałem fatalny humor i wcześniej się zmyłem. Kurwa - chociaż wiem, że inaczej bronić się przed wejściem na głowę nie mogłem, to jednak cały czas mnie to martwi....Oby Bóg był pragmatykiem...</description><pubDate>Sat, 01 Apr 2006 02:42:31 +0200</pubDate><guid>http://cz4rny.jogger.pl/2006/04/01/bezsenne-mysli/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>Wolność!</title><link>http://cz4rny.jogger.pl/2006/03/27/wolnosc/</link><description>Ufff - to był trudny weekend - się działo. Nic to - naujważniejsze, że jestem już wolny! Ale po kolei

Wpier pyrkon. Było absolutnie cudownie. Spotkałem całą gamę ludzi, którzy gdzieś tam kiedyś przwinęli się w tematyce fantasy, fantastyki, mangi i anime. Poodnawiałem całą wuchtę kontaktów, powymieniałem się numerem gadulca i telefonu. Jest super. Czułem się już zaaklimatyzowany tam - stara gwardia. &gt; 75% organizatorów i ludzi bezpośrednio związanych z prykonem to znajome twarze.

Bawiłem się przednio. 3 dni rozpusty non-stop, 2 ciężkie noce chlania, naście godzin prelekcji, spotkań autorskich, LARP-ów, odczytów, zajęć...Zdobyłem dwa podpisy: Marii Lidii Kossakowskiej (która poprowadziła też ciekawy panel n/t voodoo) oraz Jacka Piekary (na którego wystąpienie o torturach nie zdołałem wstać w sobotę ;/). Poza tym głównie urzędowałem w szatni, gdzie zadomowiły się na 24/7 dyżurze moje koleżanki z daaawna z klubu M/ Uch - chyba głupieje na stare lata...

No i zaliczyłem w sobote ostani egzamin. Kretyn Kierzkowski w końcu wpisał mi &quot;Ni to 3 ni to 5&quot; i piękne 3.5 widnieje w moim indeksie, co sprawia, że wraz z wpisem, który wezmę dziś, jestem już oficjlanie po sesji!! Hurra! Strasznie się cieszę i biorąc pod uwagę, że jest to miesiąc za późno, to już najwyższy czas, bo padałem na twarz z załatwianiem tego całego bajzlu.

W tym tygodniu będę się zbierał do kupy - trza posprzątać w końcu mieszkanie (bo już nie wygląda najlepiej), trza by poskładać ciuchy, pokupować braki, zabrać się za siebie (dentysta, fryzjer) i poukładać sobie wreszcie harmonogram, żeby nie mieć dalszych zalgłości. Ale to wszystko zrobię z wielką przyjemnością, bo już nic zaległego niema. Do boju za ojczyznę! :D</description><pubDate>Mon, 27 Mar 2006 01:57:09 +0200</pubDate><guid>http://cz4rny.jogger.pl/2006/03/27/wolnosc/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>GNOME Fe</title><link>http://cz4rny.jogger.pl/2006/03/20/gnome-fe/</link><description>Tak się nie dało żyć. Na prawdę próbowałem. Na prawdę zainstalowałem, korzystałem przez tydzień, ale nie!

Tam się nie dało pracować!? Na początku rzeczywiście przemówiła do mnie prędkość logowania i wylogowywania z GNOME-a, ale potem było już gorzej. Rzeczywiście interejsy były zrozumiałe, jednoznaczne, proste...ale toporne!

Wszystko było by fajnie, gdybym znalazł tam soft, który poradzi moim potrzebom. No bo sorry - w jaki sposób efektywnie zarządzań &gt; 100 GB plików różnej maści - szczególnie filmy, napisy do nich etc..? No w nautilusie nawet z widokiem drzew nie bardzo.

Nie znalazłem też żadnego porządnego klienta do irc-a. Fakt - jak powiedział Turban - IRC to w konsoli i irssi...ale..ale ja leniwy jestem :D Co mam pisać setki komend, skoro mogę sobkie kliknąć na dleikewnta i mam egelanckie menu, kótre mi powie, co mogę z nim zrobić? Zresztą - gnome-xchat ssie totalnie. Absolune minimum opcji - dobrze, że w ogóle rozmawiać można! Prostota i jednoznaczność interfejsu - OK, ale jak program pozwala wyklikać ignorowanie, a nie da się sprawdzić, kto ignorowany jest, to jest to 'ciut' bez sensu - huh?

Z muzą to samo - nie znalazłem niczego, co pomogło by mi poruszać się po muzyce, jaką mam na dysku. Wszystko czego chwyciłem (quod libet, rhythmbox, muie i parę, których nie pomnę) pozwalały nawet na komunikację z last.fm, albo czasami na odpytywanie CDDB i musicbrainz (rzadko wszystko naraz),  ale w totalnie żaden sposób nie pomagały katalogować muzyki! Hej - wrzucenie wszystkich utworów na jedną wielką listę ( 14876 utworów ), po przeszukaniu wskazanych katalogów, raczej nie pomaga mi się zorientować, co mam na dysku. I na jaką cholerę mi wyszukiwanie, skoro ja nawet bladego pojęcia nie wiem, czego móc próbować szukać, bo na jednym ekranie niech się mieści i 50 pisonek/albumów - tu nawet szukanie nie pomoże! Wniosek - programy w GNOME nie tylko nie pomagały segregować muzy, ale psuły te segregację, którą ja dokonałem pobierznie katalogami w/g wykonawców i tytułów płyt na dysku, wrzucając wszystko do jednego wora i nazywając to szumnie 'media library'. O kant nosa mi taka biblioteka!

No i ostatnią rzeczą, którą spostrzegłem, to absolutny zakaz chowania czegokolwiek (paneli, toolboxów) - podobno to jest evil, bo ukrywamy przed użytkownikiem funkcjonalność. Ale powiedzcie mi, na jaką cholerę mi w anjucie otwarte po lewej całe okno drzewka plików, a na dole okno komunikatów/debuggera, skoro ja właśnie chciałbym pisać kod? (czyli tak w sumie wykonywać właściwą czynność programowania). Ile czas spędzam nad info z debuggowowania, albo, pożal się Boże, nad grzebaniem w drzewku plików, a ile nad klepaniem kodu? Mogłem sobie co najwyżej za każdym razem ręcznie skalować wielkość paneli, ale to jest chore!!

Filozofię GNOME najlepiej poczułem odpalając pierwszy z brzegu odtwarzacz muzyczny - pojawiło się malutkie okno, w nim przyciski: play/pause, stop, fw, back i..i wsio. Nie - nie cofnę się do średniowiecza i już nikt nie nawciska mi, że to jest lekkie i sprawne, ale w pełni funkcjonalne. No sorry - nie da się umieścić funckjonalności w programie bez natłoczenia kontrolek, a nawet jeżeli się da, to GNOME tego nie robi - on po prostu tnie funkcjonalność.

Konkluzja - Linus miał rację - głupie środowisko przyciągnie głupich użytkowników, bo jak integracja jest na prwdę niezła (jeden player to wszystkiego, klik i od razu działa, podgląd w nautiliusie etc..), to jak przychodzi z pracowaniem na więcje niż 5 plikach na krzyż, to wygoda się końćzy, a zaczyna piekło!

Allejuja jestem w domu!</description><pubDate>Mon, 20 Mar 2006 22:49:38 +0100</pubDate><guid>http://cz4rny.jogger.pl/2006/03/20/gnome-fe/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>Kiss From A Rose</title><link>http://cz4rny.jogger.pl/2006/03/19/kiss-from-a-rose/</link><description>Ech - właśnie w Aferze puścili ten utworek Seala. Oj kojarzy sie kojarzy...

Przede wsztkim sam utwór jes świetny. Do tego miałem rewelacyjny teledysk wiele lat temu (6?) z anime Ranma 1/2. Teledysk o tyle dobry, co jego muzyka + świetnie dobrane sceny. No i zakończenie - było rewelacyjne - jak Ranma Saotome dawał swojej kobicie tulipana na klifie. Och świetnie to było dobrane do spokojnego końca piosenki...ale się rozmażałem...

Ale powód też jest drugi - kobita (a jak). Że to był okres akurat takiej tam jednej (Justyny  - a jak :D) i że często to sobie puszczaliśmy i ja sobie puszczałem tej nieszczęsnej zimy potem, to baaaardzo zapadł mi w pamięć. Ech - co to były za piękne i sielankowe czasy...</description><pubDate>Sun, 19 Mar 2006 13:29:47 +0100</pubDate><guid>http://cz4rny.jogger.pl/2006/03/19/kiss-from-a-rose/</guid><category>Ogólne</category></item></channel></rss>
