Jogger.pl


Jogger pozwala Ci prowadzić dziennik internetowy. Bloguj, komentuj wpisy i otrzymuj powiadomienia przez Jabbera w komunikatorze internetowym.

Dołącz do społeczności lepszych alternatyw.



Najnowsze wpisy RSS

Mam podczepione do Joggera Google Analytics. Zauważyłem jednak pewną wadę takiego połączenia. Otóż w GA zamiast poprawnych adresów stron z tekstami mam np: /entries/compose/preview/?1264464848109=

Nie publikuję na tyle dużo, się gubić w datach, więc mogę dopasować teksty po dacie wstawienia i górce w oglądalności, ale litości, to jest piekielnie niewygodne! Nie wiem jak to przestawić, a takie linki wpisane w pasek adresu i tak nie działają. Czy Wy, drodzy Joggerowicze, też tak macie w GA? Da się to obejść/rozwiązać? Jeśli nie - to jaki system statystyk jest godny polecenia, do podczepienia pod Jogger?

W połowie stycznia na Stanford University już po raz drugi rozpoczął się wykład pt. "iPhone Application Development". Pierwsza edycja z zeszłego roku cieszyła się bardzo dużą popularnością. W trakcie trwania kursu uczestnicy od podstaw poznają język programowania Objective-C, IDE Xcode, iPhone SDK i ogólne zasady tworzenia aplikacji przy pomocy wzorców projektowych. W czasie zajęć powstają trzy programy: HelloPoly (architektura MVC, podstawowe funkcje z SDK), Paparazzi (wykorzystanie API Flickra) i projekt własny. Wszystko zostało przedstawione w wyjątkowo przystępnej formie.
W porównaniu z poprzednim rokiem kurs został rozszerzony i uzupłeniony o nowości z SDK 3.x, dodatkowo w czasie trwania przedmiotu pojawia się wzmianka o programowaniu na iPada. Nagrania i prezentacje ze wszystkich wykładów są publikowane na bieżąco i można je za darmo pobrać z iTunes U, musimy tylko posiadać konto w amerykańskim iTunes Store. Do nagrań zostały dołączone napisy w języku angielskim.

Wielką furorę zrobiły klipy, jakie dla promocji igrzysk olimpijskich w Vancouver wyemitowała rosyjska telewizja Wiesti 24. Na teledyskach przedstawiciele rdzennej ludności ogromnego kraju wykonują w różnych językach kojarzony ze sportowymi sukcesami przebój zespołu Queen - "We Are The Champions". Zbliżające się wielkimi krokami igrzyska w Vancouver (otwarcie już w piątek) przyciągną przed telewizory miliony widzów. A już teraz całkiem sporo osób zachwyca się rosyjskimi klipami, które promują występ tamtejszej reprezentacji na wielkiej imprezie.

[Obiekt]

Siedem krótkich teledysków pokazuje wykonania przeboju Freddy'ego Mercurego i spółki w wersji mocno folkowej. Na każdym z filmików inny zespół ludowych muzyków śpiewa "We Are The Champions" na swój sposób. Artyści występują ubrani w tradycyjne stroje i śpiewają w języku swojego narodu. Oryginalny pomysł narodził się dwa lata temu. - Dostaliśmy zadanie, aby utworzyć serię promocyjnych filmików, które będą łączyć ze sobą sport i rdzenną ludność Rosji. Nie zastanawialiśmy się długo, bo jedynym utworem, który by nam pasował, był "We Are The Champions" - powiedział twórca projektu, Aleksander Orłow.

Źródło: TVN24.pl

Proszę nie traktować recenzji tego filmu, jako jakiejś mojej manifestacji politycznej, to, że akurat publikuję ją teraz nie ma nic wspólnego z żadnymi komisjami, ustawami itp. które łączy jedno: hazard. Ale jeśli już ktoś się przyczepi, to niech wie, że jak to ładnie ujął jeden z bohaterów to nie jest hazard!.

(...)

Cierpimy na nadmiar śniegu, miasta zasypane, drogi zawalone śniegiem ( no teraz może mniej , ale jednak ..). podobnie a może i bardziej jest w Rosji, właśnie oglądam filmik na którym widać jak Rosjanie z Magdanu cieszą się z usypanych gór śniegu. Wprawdzie tylko nieliczni i raczej ci odważniejsi.

(...)

Demotywatory.pl to serwis znany chyba każdemu polskiemu internaucie. Zawiera on wymowne obrazki bądź zdjęcia z komentującym jego zawartość podpisem. Demotywator jest najczęściej ironiczny (ma wyśmiać rzeczywistość) lub cyniczny. Dzisiaj czas na kilka dobrych demotywatorów (mniej i bardziej demotywujących) związanych z Queen oraz Freddiem.

[Obraz]

(...)

Tytuł brzmi niedorzecznie? A jednak, poznanie tożsamości odwiedzającego stronę było możliwe w 57% przypadków przebadanych w doświadczeniu [PDF, 0.5 MB].

Autorzy zebrali linki do wszystkich grup w popularnych serwisach społecznościowych, wstawili je na stronę, a do każdego dodali styl zawierający unikatowy obrazek tła jeśli strona była odwiedzona (szczegóły techniczne).

Autorzy ataku wynajęli bota, który utworzył dla nich odpowiednią listę 40 milionów grup z Facebooka. Kosztowało to majątek - całe 18 dolarów i 47 centów. Słyszałem o dzieciach, które wydają więcej na fryzjera.

Następny krok to analiza logów serwera. Filtrujemy je po IP i patrzymy jakie pliki graficzne pobrał dany użytkownik. Na tej podstawie wiadomo, których grup strony odwiedzał.

Dalej sprawdzamy, które osoby należą do wszystkich tych grup jednocześnie. W ponad połowie przypadków zostaje tylko jedna osoba.

Przetestowałem tę metodę i faktycznie działa. Właściciel serwera może dowiedzieć się czy odwiedzaliśmy konkretne strony. Tylko czekać aż Google doda skrypt działający w tle i sprawdzający czy aby na pewno nie przeoczyli jednej ze stron którą widziałeś.

(...)

[Obraz]Jeśli istota decyduje o tym, iż rzecz jest rzeczą, to gdy zabraknie w niej istoty, rzecz przestaje być rzeczą, a więc rzecz jest pusta - pozbawiona rzeczy. Rzecz jest pozbawiona samej siebie - tak też ujmuje się wynik buddyjskiej analizy rzeczy. Innymi słowy, wskutek analizy, jaką przeprowadza buddyjska filozofia, to, co wcześniej brane było za rzecz (przez nazbyt realistycznie nastawiony umysł), okazuje się mieć inny status, okazuje się pozbawione statusu rzeczy. Dlatego właśnie buddyjska filozofia chętniej niż słowem "rzecz" posługuje się notorycznie wieloznacznym terminem dharma, który w tej książce decyduję się tłumaczyć jako zjawisko, co mimo nieuniknionych skojarzeń, jakie budzić będzie w czytelniku znającym zachodnią filozofię, najlepiej, jak sądzę, pasuje do intencji buddyjskiej filozofii. Zjawiska bowiem nie są rzeczami, ale mylnie mogą być za nie brane wtedy właśnie, gdy domniemuje się w nich istotę, której jednak są ostatecznie pozbawione. Analizy, jakich dokonuje buddyjska filozofia, prowadzą zatem do przedefiniowania statusu tego, co dane w doświadczeniu - rzeczy stają się zjawiskami pozbawionymi realnie istniejącej w nich istoty [..]

Z punktu widzenia filozofii buddyjskiej fakt, że coś daje się wyodrębnić tylko w myśli, świadczy o tym, iż być może tylko w myśli ma owo coś swój byt, a byt tworów myślowych nie jest dowodem bytowania tworów pozamyślowych [..] Istota jest tylko czymś pomyślanym, czymś dodanym przez myśl, a nie czymś, co wykrywa się w rzeczywistości [..]

Parmenidesie i wy, którzy udajecie się jego drogą do bytu prawdziwego, wszak zmierzacie "dokąd tylko zmierza pragnienie" metafizyki. W pragnieniu nie ma niczego, co gwarantowałoby jego spełnienie, więc może jest to podróż nazbyt pospieszna. I powtórzcie raz jeszcze, na czymże się tam udajecie!

"Buddyjska filozofia pustki" - Artur Przybysławski, rozdz. 3, (...)

mam wenę zdjęciową.

[Obraz]
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Bez utworów zależnych 3.0 Polska.

[Obraz]

[Obraz]

[Obraz]

[Obraz]

[Obraz]

[Obraz]

[Obraz]

[Obraz]

[Obraz]

[Obraz]

Tu martwo od lat... Szok, że aż tak dawno to było...

W każdym razie jest nowy blog - mniej pisania, więcej zdjęć. Zapraszam tych, którzy się tu jakimś trafem pojawiają (jak wynika ze statystyk takie zbłąkane dusze naprawdę istnieją) i pewnie szybko uciekają przerażone "aktualnością" wpisów ;)

Adres bloga: marcinfilipczyk.blogspot.com

Ostatni miesiąc pisałem toola dla Help Desku. Narzędzie to ma pomagać tworzenie kont z repozytoriami w CERNie. Na szczęście nie musiałem wymyślać koncepcji jak to ma działać, takie narzędzie już istniało, jednakże było ono napisane na szybko, trochę w php, trochę w bashu (tak, pierwszy raz w zyciu widziałem stronę internetową w bashu napisaną)... Do tego nie używała żadnych baz danych tylko sporej ilości plików w różnych miejscach na AFSie. Moim zadaniem było przepisać to używając jakiegoś jednego języka/technologii i pozbyć się plików i ogólnej magii na rzecz bazy danych. Postanowiłem wraz z moim byłym-aktualnym-tymczasowym supervisorem że użyję do tego Django. Miało być szybko miło i przyjemnie.

(...)

Witam. Szukając nowości w changelogu najnowszego AQQ natrafiłem na pewną wtyczkę przygotowaną przez jednego z userów. Dzięki niej przy każdym starcie komunikatora będzie on "klikał" w brzuszek pajacyka (http://pajacyk.pl/). W rzeczywistości jest to gotowe wywołanie które informuje serwer że kliknęliśmy i otwiera się nam strona z podziękowaniem. Oczywiście wtyczka działa jak należy. Swoją drogą autor mógłby zaimplementować procedurę która klika raz dziennie, bo dla osób które często włączają i wyłączają komunikator może to być z czasem irytujące. Wielki + za bardzo ciekawą wtyczkę.

Zainstaluj, pomóż głodnym dzieciom.

Wtyczka Pajacyk 1.0 dla komunikatora AQQ.

Powraca problem UAC, czyli Kontroli Konta Użytkownika w systemie Windows Vista. Technologia została zapoczątkowana wraz z wydaniem wspomnianego systemu, lecz nie pomyślano o dogodnej opcji umożliwiającej jej wyłączenie.

Windows 7 daje taką możliwość za pomocą panelu sterowania i dalszych opcji zabezpieczeń. W jego poprzedniku ciężko dopatrzyć się takiego rozwiązania, przez co trzeba radzić sobie samemu. Jedną z opcji jest możliwość instalacji programu, który wykona wszystko po jednym kliknięciu ale istnieją szybsze i mniej inwazyjne metody.

(...)

Akcja pod tytułem 52 książki w roku wygląda ciekawie i w kraju, gdzie czyta się tak mało, jest godna polecenia. Dla kogoś, kto nie czyta, bądź czyta mało, uczestnictwo w zorganizowanej akcji: "Pokaż, że czytasz!", może być dopingujące. Może. Rozumiem też potrzebę wykreowaniu swoistego snobizmu na czytanie, skoro jest z tym tak źle - to w ramach bonusa dla tych, którzy nadal są w mniejszości, bo czytają dużo. Po czym wystarczy spojrzeć na komentarze pod zasadami akcji, czy chociażby na blipa, żeby zobaczyć, że jak wszystko, tak i tę akcję można schrzanić (nie mówię o pomysłodawcach, raczej o dołączających). Chociaż sama idea jest niezła i większość raczej zrozumiała o co chodzi (jakaś wewnętrzna dyscyplina, zachęta do sprawdzenia ile tak w sumie się czyta, etc.), można ją wypaczyć na każdy możliwy sposób, zaczynając od tego, że w akcji o czytaniu nie przeczyta się ogólnych zasad (za dużo wymagam?). Oczywiście, nikt nikogo nie zabije, jak sobie troszkę zmieni "zasady", czy nagnie je do siebie. 26 książek? Może chociaż 12? Ale czy to ma być czytanie dla kogoś? Czytanie dla statystyk? "A czy mogę zaliczyć to, czy tamto?" Czy ma to być wyścig pt. "bo ja najwięcej na książki wydaję". A może "polećcie coś do czytania, byle krótkie, bo mam tyle do zaliczenia", które to już rozbroiło mnie dokumentnie. Instrukcję sobie przeczytaj - będzie jedna pozycja mniej.

Po jakichś 14 miesiącach, wersja 0.6 programu Hellcore Mailer ujrzała światło dzienne. Zmian jest naprawdę dużo - wobec czego nie będę cytował całej ich listy (tą można przejrzeć na stronie programu), a tylko wspomnę o najważniejszych nowościach:

(...)


Przeglądaj strony: