Wrocław / Fontanna - pokaz specjalny na obchody święta "Solidarności"
koval Godzinę i 15 minut temu
Mawiają, że nowa fontanna we Wrocławiu jest lepsza od tej w Pradze... Tej czeskiej nie widziałem. Za to wrocławska robi wrażenie.
Jogger pozwala Ci prowadzić dziennik internetowy. Bloguj, komentuj wpisy i otrzymuj powiadomienia przez Jabbera w komunikatorze internetowym.
Dołącz do społeczności lepszych alternatyw.
Najnowsze wpisy RSS
koval Godzinę i 15 minut temu
Mawiają, że nowa fontanna we Wrocławiu jest lepsza od tej w Pradze... Tej czeskiej nie widziałem. Za to wrocławska robi wrażenie.
piechula Godzinę i 48 minut temu
[Obraz] Ocena rządu Donalda Tuska może być (i jest) różna. Jedni postrzegają obecnego premiera
jako męża stanu, inni pukają się w czoło słysząc takie opinie. Jest jednak rzecz, co do której w
społeczeństwie panuje pełna zgoda. Zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy Tuska zgadzają się
bowiem, że rząd Platformy Obywatelskiej w bardzo dużym stopniu skupia się na swoim
wizerunku. Public Relations zostało właściwie wypromowane i spopularyzowane w społeczeństwie
przez ekipę PO.
Polityka wizerunkowa partii Tuska oparta została o jeden, bardzo solidny i w miarę bezpieczny
filar. Jest nim Prawo i Sprawiedliwość, a zwłaszcza lider tego ugrupowania – Jarosław Kaczyński.
Gdy tylko coś zaczyna iść nie tak, gdy wokół premiera dzieje się źle, niemal natychmiast
okazuje się, że u podstaw problemu leży PiS.
Tak było z aferą hazardową
(politycy PO argumentowali, że nie było żadnej afery, a cała sprawa została wymyślona i sztucznie
rozdmuchana przez PiS), było tak z podwyżką VAT-u (mówiono: „musimy podnieść podatki, bo ten zły
PiS je obniżył i przez to teraz w kasie państwa są pustki”), nie inaczej jest i dziś – ws.
„Solidarności”.
(...)
Minął już rok. Nawet więcej. W tym czasie przejechałem swoim samochodem ok 13 tys. kilometrów.
Dla mnie wydaje się to być jakąś nierealną liczbą, ale z drugiej strony nie jest to wynik
powalający.
Po tym czasie (nadal trzyma mnie wątek wspomnieniowy) troszkę chce mi się śmiać z efektów mojego wielkiego
planu.
W planach było zakupienie malutkiego samochodu (ew nieco większego). Spis "wybrańców" był, a ostatecznie wyszło na to, że zakupiłem niepozornego Opla Astra.
(...)
Prywatne przedszkole, czynne w wakacje, "zamknęło się" na 1,5 tygodnia i wyremontowało całe. Państwowa szkoła miała prawie 2,5 miesiąca a dzieci muszą się przebierać w przedsionku bo "nie zdążono" pomalować szatni.
Niech żyje Freedonia!
markolf 2 godziny i 42 minuty temu
Pan Grzegorczyk najbardziej znany jest z trylogii o przygodach księdza Grosera. Całkiem sympatycznej trylogii, którą również tutaj oceniałem. Chaszcze w sposobie pisania mocno przypominają tamto dzieło, jednakże fabularnie znajdują się one dużo, dużo niżej. Pierwsze co mi przyszło do głowy podczas czytania tej książki to: "Dom nad rozlewiskiem" z facetem w roli głównej. Naprawdę, podobieństw jest mnóstwo. Co prawda główny bohater nie jest w trakcie rozwodu, ba, nawet nie ma żadnej partnerki, ale też pochodzi z dużego miasta, w którym miał dobrą pracę i mieszkanie i też szuka wyciszenia w głuszy leśnej. Przypadkiem jednak znajduje na drzewie wisielca i to sporo zmienia w jego życiu... emocjonalnym, bo życiowym to nie za bardzo. Właściwie nie do końca rozumiem po co jest ten wątek wisielca i jego żony, skoro właściwie bardzo niewiele wnosi do akcji, tak, jakby był doklejony trochę na siłę. Można by powiedzieć, że w książce niewiele się dzieje - ot, gość kupuje domek, potem go remontuje, poznaje okolicznych ludzi, zaczyna dbvać o zdrowie itp... Idylla prawie. Gdyby książka była gorzej napisana, to nie dałoby jej się czytać. A tak - jest to przyjemne czytadło, bez jakiejś większej głębi. Ot, tak sobie leci...
Wiecie czego mi brakuje w teraźniejszości? Monumentów. Takich wielkich i tych małych. Są budowle, które jeździ oglądać cały świat. Piramidy, stare miasta, pomniki i ogrody. Tylko, że prawie wszystkie zostały stworzone kiedyś. Ciężko teraz o takie naprawdę efektowne miejsca. Dlatego bardzo doceniam jak ktoś próbuje to zmienić.
Zdobywca nagrody 2010 Boston Society of Architects Unbuilt Architecture
, czyli projekt
The Land of
Giants
to dla mnie coś pięknego. Przerobienie standardowych słupów podtrzymujących linie
wysokiego napięcia w wielkie statuy, to pomysł przed którym chylę głowę. Ja wiem, że one nie są
specjalnie odporne, ale kto wie – może to właśnie takie coś zostanie po nas za kilkaset lat, a po
jakiejś katastrofie przyszłe pokolenia będą się zastanawiały jakie bóstwa czciliśmy? ;) Aha,
całość na mojej ulubionej Islandii.
(...)
Docx, otwierany - jakżeby inaczej? - w OO. CV jak CV, dziewczyna ze zdjęcia niebrzydka, zdjęcie legitymacyjne... obrócone o 90 stopni, poziomo. Ktoś nie uważał na lekcjach informatyki, mój openoffice rąbnął się przy konwersji... czy ja jestem debilem i nie potrafię odczytać najprostszych aluzji?...
Jako, że wakacje pomalutku się kończą, pora na małe podsumowanie czegoś w rodzaju wakacyjnych lektur. Dziś o jednej książce, empikowskim bestsellerze ostatnich miesięcy, czyli o powieści kryminalnej Stiega Larssona, konkretnie drugiej części tego czegoś w rodzaju trylogii z "Millenium" na okładce.
(...)
przosk 3 godziny i 51 minut temu
Czy wiecie, że 10 najpopularniejszymi rozszerzeniami do Google Chrome posługuję się łącznie 5 611 947 osób! Zobacz TOP 10 najchętniej instalowanych.
(...)
Ha!
Długo mnie tu nie było. Na tyle długo, że piękny i nowy niegdyś layout wygląda dziś trochę
topornie i przestarzale.
Ale wróciłem. Tylko po co?
(...)
Dla początkujących pozycjonerów jednym z największych problemów jest prawidłowa wycena frazy. Bez wstępnego rozeznania i analizy konkurencji nie sposób jest ocenić jak dużo pracy będzie nas kosztowało doprowadzenie pozycjonowanej przez nas frazy na czołowe pozycje. Jest to szczególnie bolączka osób, które pozycjonowaniem zajmują się hobbystycznie, ponieważ nie są w stanie oszacować czy wybierają się z motyką na słońce czy też zdecydowanie przesadzają z inwestycjami. W tym artykule opiszę w jaki sposób wstępnie oszacować ile pracy będzie nas kosztowało pozycjonowanie frazy.
(...)
Wstępne prace nad szablonem bloga mogę uznać za zakończone. Jest to więc dobry moment, by ogłosić, iż bloga uważam za oficjalnie otwartego.
Tematyka będzie ściśle związana z przeglądarką Firefox (zarówno jej stacjonarną, jak i mobilną wersją). Znajdziecie tu więc porady, recenzje dodatków oraz tłumaczenia najciekawszych wpisów z Rock Your Firefox oraz Mozilla Blog.
A tymczasem, na zachętę, przegląd nowości w Fx4 (w języku angielskim):
szymczak 6 godzin i 20 minut temu
Mieszkając dwadzieścia lat na wsi to chyba wystarczająco dużo, by powiedzieć, że życie na wsi
bywa ciężkie. Mając do tego jeszcze gospodarstwo rolne, hodując zwierzęta można powiedzieć, że to
jest taki Sybir na własne życzenie.
Oczywiście w mieście też nie jest wesoło i dla kogoś, kto dzieciństwo i kawałek dorosłego życia
spędził na blokowisku, też może się wydawać, że życie w mieście to syf i udręka.
Od kilku dni marzę o powrocie na wieś, no ale nie na taką typową, a na taką moją wymarzoną wieś,
do ciepłego domku, gdzie nie obowiązuje termin "sezon grzewczy".
(...)
Następnego dnia, po przebudzeniu, nadszedł czas na kolejne atrakcje. Najpierw jednak wypadało wskoczyć pod prysznic i się nieco odświeżyć. Nie było z tym większego problemu, gdyż każda toaleta, zarówno damska, jak i męska posiadała po kilka kabin. Zaraz potem skoczyliśmy na darmowe śniadanko w postaci drożdżówki i soku. Cóż, niektórzy z nas musieli jeszcze później nieco dojeść. Pogoda nadal płatała nam figle i przelotnie pojawiał się deszcz, lecz my nie poddawaliśmy się i postanowiliśmy wziąć udział w kolejnych atrakcjach.
(...)
grzglo 9 godzin i 5 minut temu
Z cynicznym uśmiechem czytam kolejne artykuły o tym, że Facebook toczy prawne boje z właścicielami innych portali, serwisów a nawet blogów, które w swoich nazwach wykorzystują słowo book (książka) lub face (twarz).
Absurd? Prawnicy Facebooka są innego zdania! 28 sierpnia w Kopalni Wiedzy ukazał się artykuł Pozew o „książkę” w nazwie, w którym czytamy:
Serwis Teachbook.com, który ma dwóch pracowników i kilkunastu zarejestrowanych użytkowników, został pozwany przez internetowego giganta, witrynę Facebook. Firmie Zuckerberga nie spodobało się użycie słowa "book" w nazwie niewielkiej witryny.
Z kolej 1 września w Dzienniku Internatów udostępniono artykuł Facebook zastrzeże „twarz”?:
Facebook chce tymczasem, by oba słowa uznane zostały za jego znaki towarowe. Amerykański urząd patentowy będzie musiał odpowiedzieć na pytanie, czy prywatna firma może mieć wyłączone prawo do dysponowania słowem będącym w powszechnym użytku.
Mamy więc do czynienia z sytuacją, w której firma zabrania stosowania w nazwie (nie jakiegoś neologizmu, wymyślonego słowa, jak Google czy Flickr, ale) pospolitego rzeczownika - w pierwszym przypadku nazwy „książka”, w drugim „twarz”! Nic tylko czekać, aż zwykli ludzie będą musieli uiszczać za nie opłaty licencyjne.
(...)